fbpx
Be My Hero

Na jakie premiery czekam tej jesieni? Cz. 1: Seriale

Hej! Pogoda wyjątkowo nas w tym roku rozpieszcza, jednak już niedługo nastanie ta pora roku, która nie zachęca do spacerów czy opalania się. Wtedy, jeżeli pytacie mnie, najlepiej jest coś obejrzeć. Ten wpis jest jednym z dwóch, które popełnię. Tutaj zajmiemy się serialami, natomiast następnym razem przyjdzie czas na premiery kinowe. W tym roku, niestety ze względu na brak czasu musiałem dość znacznie ograniczyć nowości telewizyjne. Wybrałem ich kilka, jednak główną część tego wpisu stanowić będą kolejne sezony marek, które albo uwielbiam, albo jestem ciekawy czy twórcy wrócą na właściwe tory.

Rojst

Premiera: 18 sierpnia

Dobrze, trochę tutaj oszukuję, bo piszę o serialu, który miał już premierę. Jednak przyzwyczajony do netfliksowych standardów,  grzecznie poczekam do zakończenia sezonu, i wtedy obejrzę wszystko naraz. Historia serialu opowiada o brutalnym morderstwie gdzieś na południowym zachodzie Polski. Mamy tutaj zagadkę kryminalną, ponury klimat lat 80. a także wybitne aktorstwo. W obsadzie m.in. Andrzej  Seweryn, Dawid Ogrodnik czy Piotr Fronczewski. Dlatego dla samej obsady warto tą pozycję sprawdzić.

Iron Fist (sezon 2)

Premiera: 7 września

Seriale Netflix/Marvel nie cieszyły się ostatnio najlepszymi opiniami. Tak naprawdę dobry był drugi sezon Daredevila. Zapoznanie z Dannym Randem czy oglądanie dalszych losów Jessici Jones było bardzo męczące i wręcz nieoglądane. Dopiero Luke Cage w drugim sezonie zaprezentował nam zwyżkę formy. To właśnie w tym serialu zaprezentowano nowe podejście do Iron Fista, już po pożegnaniu się z dotychczasowym showrunnerem. Ciekawi mnie czy twórcy będą w stanie poprowadzić tę postać w jakieś ciekawsze rejony (może mistyczne… proszę) niż ciemne zakamarki Nowego Yorku czy biura wielkiej korporacji. Mówimy tu o gościu, który zabił smoka, żeby przejąć jego chi i używa go aby podświetlać swoją pięść. Jest to historia ciekawa i pokręcona, a niestety nie było to kompletnie oddane w pierwszym sezonie. Mimo to daję drugą szansę i mam nadzieję, że twórcy z niej skorzystają.

Atypowy (sezon 2)

Premiera: 7 września

Perełka wyprodukowana przez Netflix, przed którą miałem poważne opory. Wydawało mi się to jakieś naciągane i trochę nudne. W końcu, co może być ciekawego w historii nastolatka z autyzmem? I właśnie nie o fabułę chodzi w tym serialu. Ona jest tylko pretekstem do przedstawienia nam charakterów bohaterów i rozmów między nimi. Główny bohater – Sam, jest przedstawiony w taki sposób, że absolutnie go rozumiem i wczuwam się bardzo w to co on przeżywa. Ale na równi z nim pokochałem całą plejadę postaci pobocznych, których życie (często kręcące się długo wokół Sama) i historie są  nierzadko ciekawsze i bardziej zajmujące niż rozterki głównego bohatera. Jeżeli nie widzieliście, uciekajcie nadrabiać! Do premiery już niewiele czasu!

Kidding (premiera)

Premiera: 9 września

Jim Carrey w serialu, po dość długiej nieobecności gdziekolwiek (serio, ostatni raz można go było zobaczyć w 2016 roku). Uwielbiam gościa i tylko ze względu na niego postanowiłem dać szansę twórcą.  Carrey gra tutaj znanego prezentera programów dziecięcych.  Jeff, bo tak bohater ma na imię, zaczyna odchodzić od zmysłów, kiedy jego poukładane życie zaczyna się komplikować. Zarys fabularny nie brzmi jak coś oryginalnego, jednak talent komediowo-dramatyczny aktora może pociągnąć tą produkcję, sprawiając, że będzie to jedna z ciekawszych pozycji tego roku.

BoJack Horseman (sezon 5)

Premiera: 14 września

Czy muszę dużo pisać?  Wraca mój ulubiony serial animowany. Jeżeli ktoś jeszcze nie zna BoJacka to jest to opowieść o podupadającej gwieździe sitcomu z lat 90. Brzmi to bardzo prosto, jednak serial pełen jest czarnego humoru, ale przede wszystkim przemyśleń dotyczących miejsca człowieka w społeczeństwie. To jest główny powód trzymający mnie przy  tym serialu. To nie jest prosta historyjka, tylko poważne studium postaci, skrywane pod lekką i komediową warstwą. Gdy ją odsłonimy czeka wiele, wiele więcej. Niestety w ostatnim sezonie zauważyłem spadek formy. Nie był on ani aż tak śmieszny, ani aż tak depresyjny jak poprzednie. Dlatego czekam i trzymam mocno kciuki za twórców.

Maniac (premiera)

Premiera: 21 września

Tak naprawdę niewiele wiadomo o tej produkcji. Dostaliśmy jeden zwiastun z którego niewiele wynika. Wiemy, że głównymi bohaterami jest dwójka nieznajomych, biorących udział w tajemniczym badaniu. Według obietnic, nowy lek ma pomóc w pokonaniu wszelkich problemów bohaterów, jednak w trakcie trwania testów coś idzie nie tak. W obsadzie mamy Emmę Stone i Jonaha Hilla, co jest gwarancją tego, że aktorsko ten serial będzie przynajmniej dobry. Poza tym trailer wygląda tak dziwnie i obco, że nie mógłbym tego nie sprawdzić.

God Friended Me (premiera)

Premiera: 30 września

Przeglądając listę nowości w tym sezonie trafił się jeden tytuł, który naprawdę mnie zaintrygował. Fabuła skupia się na ateiście, który pewnego dnia zostaje zaproszony do grona znajomych przez Boga.  Tajemniczy znajomy podsuwa bohaterowi coraz to nowe kontakty do ludzi, którym ten może w jakiś sposób pomóc. Trailer  wygląda przyjemnie. Pewnie nie będzie to nic wybitnego, ale na pewno sprawdzę.

Doctor Who (sezon 11)

Premiera: 7 października

Wreszcie! Po ponad dwuletniej przerwie (nie liczę odcinków świątecznych) wracamy do przygód z naszym ukochanym Władcą Czasu. I to z nowym showrunnerem. Chris Chinball już w Broadchurch pokazał, że zna się znakomicie na swojej robocie.  I do tego mamy pierwszą kobietę w roli tytułowego Doctora. Jodie Whittaker w tych paru scenach zwiastuna wypada uroczo i na pewno kompetentnie. Mam nadzieję, że bliżej tej inkarnacji będzie jednak do 11, czy nawet 10, niż do nieco gburowatego 12. No dobrze, żeby oddać sprawiedliwość Capaldiemu, jego ostatni sezon też był bardzo dobry. Jednak mam nadzieję, że Trzynastka (czy też 14 kanoniczna Doctor) wprowadzi serial na zupełnie nowe tory. W końcu mamy aż trzech nowych towarzyszy, znacznie różniących  się od siebie. Ciekawy jestem jak nasza TARDIS wytrzyma taką mieszankę  charakterów. Jeżeli nie znacie serialu, pewnie nie macie zielonego pojęcia co ja tutaj wypisuję. Nie winię Was. Jest to bardzo specyficzny twór, który albo kochasz, albo nienawidzisz od pierwszego obejrzanego odcinka( możesz też mieć reakcję w stylu „co ja właśnie obejrzałem”).

Riverdale (sezon 3)

Premiera: 10 października

Chciałem ten serial umieścić w ramach żartu. Nawet nie skończyłem oglądać sezonu 2. Jednak pierwsza wizyta w Riverdale była taka dobra, że wciąż się łudzę. Chciałbym się wyrobić przed premierą z nadrabianiem, żeby samemu sprawdzić , czy warto dać szansę i zostać na dłużej z tą grupką znajomych.

Castelvania (2 sezon)

Premiera: 26 października

Jest to anime oparte na popularnej grze. Historia skupia się na Trevorze z rodu Belmont, który jest łowca wampirów. Musi on ocalić miasto przed potwornymi istotami kontrolowanymi przez samego hrabiego Draculę. Tak naprawdę pierwszy sezon to tylko cztery, dwudziestominutowe odcinki, które pozwoliły na przedstawienie bohaterów i powierzchowne zarysowanie fabuły. Mam nadzieję, że kiedy mamy to odhaczone, serial ruszy pełną parą nie zwalniając ani na moment.

House of Cards (sezon 6)

Premiera: 6 listopada

Ostatni sezon był już tak nudny, że połowę przespałem. Jednak zarysował kilka ciekawych relacji no i miał przewrotne zakończenie. W związku ze skandalem wokół Kevina Spacey’a historia skupi się na Claire Underwood. I dobrze, postać Franka była już wyeksploatowana aż za bardzo, przez co nie budził on takiej grozy czy szacunku jak dawniej. Przypominając sobie pierwsze sceny pierwszego sezonu, to obecnie bohater ten był potulnym dziadkiem niepotrafiącym postawić na swoim. Kiedy fabułę oprzemy o marginalizowaną do tej pory Panią Underwood, wprowadzi to sporo świeżości oraz pozwoli poprowadzić tą fabułę zupełnie inaczej. Cóż, na pewno czekam, jednak z lekką ulgą, że to już ostatnia wizyta w świecie Domku z Kart.

***

Są to najbardziej oczekiwane przeze mnie seriale, o których na pewno będą materiały. Jeżeli chodzi o superbohaterskie produkcje od stacji The CW, to wypadłem z ich oglądania dawno temu i nie zamierzam wracać. Są one nudne, niepotrzebnie rozciągane i z czasem bohaterowie stali się w nich nie do zniesienia. Poza tym, przeglądając ramówkę zwróciłem uwagę,  że bardzo mało jest w tym sezonie ciekawych historii, które mają szansę utrzymać się dłużej. Trochę szkoda, bo większość lubianych przeze mnie marek zbliża się do końca. W następnym wpisie zajmiemy się jesiennymi premierami kinowymi, bo wiadomo, że czasem trzeba z domu wychodzić. Będzie o czym pisać, bo jesień na dużym ekranie zapowiada się naprawdę porządnie.

Rafał Świderek

Lubię filmy, seriale oraz podróże w czasie i przestrzeni. W przerwach między ratowaniem świata, a walką z kolejnym złoczyńcą, wcinam banany, popijając czarną kawą.

Obserwuj nas na Twitterze