fbpx
Be My Hero

10 powodów, dla których warto obejrzeć Marvel’s Luke Cage (sezon 2)

Drugi sezon Marvel’s Luke Cage wylądował na Netfliksie 22 czerwca. Po obejrzeniu i zebraniu przemyśleń, należy odpowiedzieć na pytanie: dlaczego warto sięgnąć po serial?

Za nami już ponad trzy lata tworzenia uniwersum superbohaterów przez Marvela i Netflix. Czy drugi sezon przygód kuloodpornego obrońcy Harlemu może nas czymś zaskoczyć? Daredevil, Jessica Jones, Iron Fist i The Defenders odbarzyli nas tak dużą dawką ciekawych pomysłów i, jeszcze większą, niedorzeczności, że fani zaznajomieni z całym serialowym kanonem, mogli wątpić w powodzenie misji. Ale chyba się udało – z małymi wyjątkami.

Dlaczego zatem warto sięgnąć po drugi sezon Luke’a Cage’a? Oto 10 powodów.

W tekście mogą pojawić się drobne spoilery.

1. Harlem ciągle krwawi

Zło jest jedną z twarzy Harlemu. Cage mógł pokonać Cottonmoutha i Diamondbacka, ale na ich miejsce pojawili się nowi gracze. Jest ich więcej i są groźniejsi. To brzmi jak fabuła każdego sequela, ale w drugiej odsłonie zmagań członka The Defenders jest coś ważniejszego – zło, które nadchodzi jest bardzo oswojone. Okazuje się, że czarnoskóry heros swoimi czynami przyłożył rękę do zmian, które niekoniecznie są dobre dla dzielnicy i społeczności. Czy Luke ma krew na rękach? Niektórzy twierdzą, że tak.

2. Potyczka dwóch równorzędnych antagonistów

Premierowy sezon serialu był ofiarą mocnego podziału na dwie części – fabularnego i stylistycznego. Druga seria jest niezwykle spójna, także za sprawą antagonistyków – Mariah Dillard/Stokes i Bushmaster to dwie bardzo charyzmatyczne postacie, a Luke znajdzie się po środku ich sporu, nie wiedząc, czy w ogóle może wybrać mniejsze zło. Motywacje villainów mają sens, a ich działania (do pewnego momentu) są skrupulatne i świetnie zaplanowane. To także dlatego odcinki ogląda się z wielkim zaciekawieniem, każdy ze złoczyńców potrafi być nieprzewidywalny, a ich pojawieniu się zazwyczaj towarzyszy wielkie napięcie.

3. Bushmaster to godny następca Cottonmoutha

Johnny McIver czyli Bushmaster to magnetyczna postać, grana przez Mustafę Shakira, która przybywa do NYC i Harlemu w jednym celu – odzyskać to, co zabrano jego rodzinie. W głównej mierze, to właśnie rodzinne animozje pomiędzy Bushmasterem i Mariah sprawiają, że przybysz z Jamajki wypada tak dobrze. Luke także nie ma z nim łatwego życia, ponieważ McIver ma w rękawie pewien sekret, który pozwala mu mierzyć się z herosem jak równy z równym. Bushmaster jest bezwzględny, ale bardzo logiczny w swych działaniach, potrafi też być empatyczny, a to nowość. To wszystko czyni z niego wartościową postać.

4. Serial rozkręca się wolno, ale historia niezwykle angażuje

Problemem serii drugiej jest jej tempo. Przez trzy pierwsze odcinki wątek główny jedynie kiełkuje, a my skupiamy się na problemach Luke’a, w którym, po wydarzeniach z sezonu pierwszego, występie w Jessice Jones i The Defenders zbiera wielka złość, której nie potrafi ani spożytkować, ani się pozbyć. Gdy przechodzimy przez tę fazę (która świetnie powróci w końcowym etapie) i dowiadujemy się, co wydarzyło się lata temu w Harlem’s Paradise, wszystko nabiera tempa i zaczyna przysparzać wiele rozrywki. Luke Cage wchodzi na tematy religijne, obyczajowe, polityczne i społeczne, tak jak powinien robić to dobry serial, ale mamy też mnóstwo nawalanek i wybuchów. A także nieoczekiwanej brutalności.

5. Mało Claire Temple!

Wielkim plusem tego sezonu LC jest fakt, że Claire Temple, grana przez Rosario Dawson, szybko znika z ekranu, uciekając od Luke’a i jego tłumionej złości. To pierwszy od dawna netfliksowo-marvelowy tytuł, w którym Night Nurse nie odgrywa większej roli fabularnej. I jak możecie się domyślać, działa to na korzyść, ponieważ zarówno my, jak i bohater, możemy skupić się na ważnych sprawach. Nie zrozumcie mnie źle, Claire była postacią ważną np. w pierwszej serii o Daredevilu, ale teraz jest niepotrzebnym totemem, który producenci przerzucają między całym serialowym uniwersum, by przypominać nam, że „tak, to ciągle ta sama rzeczywistość” (z powodu podzielenia Marvela na Marvel Studios – filmy i Marvel Entertainment – seriale i animacje nie wspomina się zbyt często o bitwie o Nowy Jork, czy członkach Avengers).

6. Misty Knight przestaje być irytująca. I dostaje bioniczną rękę!

Detektyw Mercedes Knight w końcu jest postacią, którą można lubić i której ufamy, że nie zrobić za moment czegoś kompletnie niezgodnego z jej charakterem. Misty musi zmierzyć się ze skutkami wydarzeń z The Defenders, czyt. brakiem ręki, ale dość szybko zbiera się do kupy i towarzyszy temu jedna z niewielu naprawdę dobrych sekwencji walk, kiedy to, razem z Colleen, spuszcza lanie grupie barowych oprychów. Pani detektym, ze względu na swoją pracę, ma momenty zwątpienia i załamania, które do niczego nie prowadzą i psują odrobinę odbiór postaci w środkowej części sezonu, ale później wszystko zmierza w dobrym, a nawet bardzo dobrym, kierunku! Aha i najważniejsze – Misty ma super-ramię, które otrzymała od Rand Industries i wymiata, gdy zmusi ją do tego sytuacja.

7. Power Man and Iron Fist razem w akcji

Najważniejszą rzeczą, jaką chce naprawić drugi sezon Luke’a Cage’a jest Danny Rand/Iron Fist i jego relacja z kuloodpornym herosem. Postać grana przez Finna Jonesa dostaje swój dwuodcinkowy story arc, w którym nie dość, że próbuje pomóc Cage’owi znaleźć sposób na znalezienie ujścia jego agresji, to jeszcze współpracuje z Carlem w kilku drobnych misjach. O mamo, jaka tu jest ekranowa chemia! Jones najwyraźniej wyluzował, a kwestie Iron Fista zostały też doskonale napisane! Jest zabawnie, filozoficznie i świetnie udało się zbalansować ponury klimat niebezpiecznego Harlemu z mistycyzmem postaci Randa. I nagle zaczynasz czekać dla drugi sezon solowych przygód Nieśmiertelnego Iron Fista, Zaprzysięgłego Wroga Ręki. Wierzyć się nie chce!

8. Shades ma wiele odcieni

Hernan „Shades” Alvarez dał się poznać jako postać jednowymiarowa. Sadystyczny gangster, który wierzy w kodeks ulicy i wierność opłacanych oprychów – tak w skrócie można było streścić jego egzystencję. Okazuje się jednak, że elegancki twardziel to trochę więcej. Wie, czego chce i jednoznacznie nie jest dobrym człowiekiem, ale nawet on ma granice i momenty zawachania. Ten sezon pokazuje wiele twarzy Shadesa – od pieska swojej pani, przez zranionego gacha i powątpiewającego w powołanie psychola, aż po kapusia. Charyzmatyczny Theo Rossi z chłodnym spojrzeniem idealnie idealnie pasuje do tej postaci. Jeśli myśleliście, że Hernan będzie tylko wykonywał polecania Cornella i Mariah, musicie zobaczyć, jak rozwija się w nowych odcinkach.

9. Nieprzekupny Luke Cage, ale czy na pewno…

W drugim sezonie wielokrotnie przewija się motym Hero For Hire – Luke, aby żyć, działać i chronić Harlem potrzebuje… pieniędzy. Zatrudnić go pragnie wielu, w tym sama Marian Dillard. Cage wielokrotnie powtarza, że nie da się go kupić. Nie da się skorumpować, nie będzie ochraniał bossów mafii. Co prawda zgadza się na bycie atrakcją imprezy, ale tylko, by przetrwać. Ale czy na pewno? Wiele zmienia się w głowie naszego protagonisty w ciągu tych trzynastu odcinków. Nikomu nie udaje się kupić jego uległości, ale…

Seria zostawia w nas w bardzo zaskakującym punkcie. Ktoś musi działać, by Harlem nie stał się areną wojny wielu gangów. Luke chce, by wszyscy żyli spokojnie, ale wie również, że ktoś musi sprawować kontrolę nad dzielnicą. Mocno do tej zmiany myślenia przyczynia się arcywróg Carla Lucasa, Mariah Dillard.

10. Niejasne zamiary Luke’a Cage’a

Drugi sezon Luke’a Cage’a zamykają sceny, które wywracają status quo do góry nogami. Harlem ma nie tylko swojego herosa, ale także nowego crimelorda? Luke nie potrafi znaleźć rozwiązania, które zadowoli wszystkich, dlatego decyduje się wybrać to, które wydaje mu się najlepsze. Jednak nie dla niego. A może tak? Ostatnimi kadrami finału są te, w których nasz mięśniak o złotym sercu zasiada w fotelu w Harlem’s Paradise, odziany w garnitur w charakterystycznych dla jego komiskowego odpowiednika kolorach. Co dalej z Luke’iem Cage’em? Jaką drogą pójdzie? Czy ma jakiś plan?

Nie wiadomo, kiedy kolejny raz zobaczymy kuloodpornego giganta. Mike Colter na pewno pojawi się w jeszcze w serialowym MCU, ale w jakieś roli? Pozostaje nam czekać na kolejne informacje. Jestem pod wrażeniem tego, jak zaintrygował mnie serial, na pojawienie się którego wcale nie czekałem.

Kamil Matuszak

Moje życie składa się z muzyki, filmów, seriali i snu. Pomysłodawca Be My Hero, który chce stworzyć złowrogą, korporacyjną machinę i przejąć kontrolę nad światem.

Obserwuj nas na Twitterze

Scroll Up