fbpx
Be My Hero

6 filmów, które (do tej pory) widziałem w sierpniu: Ant-Man i Osa, Mission: Impossible – Fallout & Młodzi Tytani: Akcja! Film

Opiniuję sześć filmów, które już widziałem w sierpniu. W zestawieniu m.in. Ant-Man i Osa, Mission: Impossible – Fallout, Młodzi Tytani: Akcja! Film oraz Człowiek, który zabił Don Kichota.

Połowa sierpinia 2018 już za nami. W kinach, mimo okresu wakacyjnego, dzieje się naprawdę sporo. Netflix także dołożył kilka ciekawych propozycji filmowych. Dlatego po obejrzeniu części z (nie tylko atrakcyjnie zapowiadających się) nowych tytułów, postanowiłem napisać pokrótce, co o nich uważam. W zestawieniu filmów, które obejrzałem w pierwszej połowie miesiąca znajdują się cztery premiery kinowe, jedna nowość streamingowa oraz jeden obraz, który chodził za mną od kilku miesięcy i jestem zadowolony, że w końcu po niego sięgnąłem.

Ant-Man i Osa (3 sierpnia)

Kolejna odsłona filmowego uniwersum Marvela przyniosła nam wszystko to, czego oczekiwaliśmy. I tylko tyle. Ant-Man i Osa to film przyjemny, w którym pojawiają się znajome twarze, i w którym bohaterowie znów muszą rozwiązać problem, którego udałoby się zapobiec, będąc ostrożnym i rozmawiając. Między Paulem Ruddem i Evangeline Lily jest chemia, dobrze dzieje się także, gdy dołącza do nich Michael Douglas, ale to wszystko. Historia momentami niepotrzebnie plącze się zbyt mocno, a widz rzadko kiedy czuje, że Człowiek-Mrówka jest częścią większego świata.

Jeśli chcecie przeczytać więcej, odsyłam do wpisu: Film MCU, który jest nam niepotrzebny.

Ocena: 6/10

Mission: Impossible – Fallout (10 sierpnia)

Tom Cruise zdecydowanie jest jak wino – im starszy, tym daje z siebie więcej. Mission: Impossible to seria, której 22-letnie losy moża podzielić na dwie części: lata 1996-2006, gdy po dobrej, pierwszej części (która już się jednak zestarzała), eksperymentowano i stworzono jedną abominację oraz jeden film, zbyt pusty, by o nim pamiętać; oraz lata 2011-2018, gdy nastąpił rozkwit całego pomysłu z Impossible Mission Force. “Ghost Protocol” i “Rogue Nation” to bardzo dobre współczesne kino akcji, z prostymi fabułami i rozdmuchanymi złoczyńcami, ale to rozrywka na najwyższy poziomie. To samo tyczy się “Fallout” – mnóstwo serca, świetna obsada oraz pomysł na stworzenie spójnej i ciągłej historii.

O “Mission: Impossible – Fallout” dokładniej opowiemy już za chwilę w podkaście.

Ocena: 7/10

Człowiek, który zabił Don Kichota (10 sierpnia)

Terry Gilliam tworzył ten film ponad 20 lat – tutaj Rafał opisuje jego historię – i chciałem, by wszystko się udało, bo ta historia zasługiwała na happy end. Niestety, diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Adam Driver i Johnatan Pryce robią wszystko, co tylko mogą, być ta historia rozkwitała i urzekała nas na każdym etapie. To samo próbuje robić sceneria, która jest naprawdę wyjątkowa. Niestety, film próbuje udawać, że jest abstrakcyjny, pokręcony, że niesie za sobą jakieś przesłanie. Że każdy z nas jest i Don Kichotem, i tym, który może zabić Błędnego Rycerza.

Niestety, dzieło staje w rozkroku i nie wie za bardzo, czym chce być – świeżym spojrzeniem na semi-awangardowe, współczesne kino, czy też hollywoodzką czarną komedią z morałem. A w końcowym rozrachunku jest trochę niczym. To trochę tak, jakby obiecano nam pyszne i podudzające podwójne espresso z ziaren palonych nową, zaskakującą techniką, a podano ciągle smaczne, ale przyniesione z pobliskiej sieciówki, cappuccino.

Ocena: 5/10

Młodzi Tytani: Akcja! Film (10 sierpnia)

Młodzi Tytani jako druga drużyna bohaterów ze świata DC Comics doczekała się filmu kinowego. Animowanego. Napiszę z całym przekonaniem, ten seans jest przeżyciem… niepodrabialnym. Robin, Cyborg, Beast Boy, Starfire i Raven to ekipa, która już wielokrotnie pojawiała się na ekranach, również w wersji “Go!”, ale to wcielenie daje nam chaos, spustoszenie i mnóstwo żartów nieodpowiednich dla dzieci. Młodzi Tytani: Akcja! Film to 92 minuty prostej fabuły, wylewających się z każdej szpary nawiązań do kinowego DCEU, czy nawet starującego niedługo serwisu DC Universe. To film zły, ale przy tym niezwykle śmieszny. Kojarzycie żart o dubstepie z Deadpool 2? W tym filmie dostajemy żart o techno, z którego nie mogłem przestać się śmiać przez diwe minuty. I wcale się tego nie wstydzę.

Wiele żartów nie trafia do nikogo (ani do dzieci, ani do dorosłych), łącznie z tym finałowym – ciekawi mnie, jak brzmi w oryginale – jeśli jednak chcecie dowiedzieć się, jak dzieciaki pokonują Slade’a (który z nieznanych mi powodów, nie został ani razu nazwany Deathstroke’iem) oraz, czy Robin dostaje w końcu swój film, wybierzcie się do kina. Ale sami, żeby maluchy nie zadawały Wam po seansie niezręcznych pytań.

Ocena: 6/10

Męska paczka (Netflix, 2018)

Z przyzwoitości sumienia, gdy piszę o filmach, które obejrzałem w sierpniu, wspomnieć muszę o “Męskiej paczce”, nowym filmie oryginalnym Netfliksa. Jest on komedią o grupie nastolaktów, którzy wybierają się podczas przerwy wiosennej na kemping do lasu. Podczas wyprawy, jeden z męskich członków ekipy, odcina sobie część ciała. Penisa, będąc dokładnym. Cały film opiera się o gagi związane z prąciem, które trzeba w ciągu 10-15 godzin dostarczyć do odpowiedniego szpitala, by narząd mógł zostać przytwierdzony z powrotem.

Zaskajuje wielka wtórność fabuły i ogromna stereotypowość charakterów postaci. Bardzo szkoda, bo, nawet biorąc pod uwagę, że pomysł na film jest banalny, można było coś z tego ugrać. A oprócz dwóch-trzech trochę śmiesznych żartów słownych i pokracznych romansów nie dostajemy wiele.

Ocena: 3/10

Ładunek (Netflix, 2018)

Długo zwlekałem z zabraniem się za ten film. I teraz bardzo żałuję, że nie mogłem powiedzieć o nim niczego już wcześniej. “Ładunek” z Martinem Freemanem, Anthonym Hayesem i młodziutką Susie Porter to powiew świeżości w zombie movies. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ropiejących ludzi, zarażonych wirusem i szukających surowego mięsa można tutaj zastąpić jakąkolwiek katastrofą i nie zmieniłoby to wiele, ale jednak – to film o pandemi, tworzącej nieumarłych.

Kino drogi, w którym bohater skazany jest na porażkę. Z każdą chwilą zbliża się nieuniknione, ale jego zadanie jest bardzo ważne – musi znaleźć miejsce, w którym jego córeczka będzie bezpieczna. Bardzo skromny film, w którym fantastyczną rolę odgrywa przestrzeń – zarówno Australia, jak i grupa Aborygenów oraz ich wierzenia dorzucają wiele klimatu do tej prostej post-apokaliptycznej historii. A Freeman spisuje nie dobrze w roli przyszłego zombiaka – jego pląsy i próby zachowania trzeźwości umysłu prezentują się na ekranie znakomicie.

“Ładunek” przypomina mi “Ciche miejsce”, bo to także film o rodzicach, którzy muszą zrobić wszystko, by chronić swoje potomstwo.

Ocena: 7.5/10

Na razie to tyle. W sierpniu w planach mam obejrzenie kolejnych 5-7 filmów. Na pewno dam znać, jak wypadły. Wybieracie się na któryś z nich? A może już widzieliście? Dajcie znać!

Kamil Matuszak

Moje życie składa się z muzyki, filmów, seriali i snu. Pomysłodawca Be My Hero, który chce stworzyć złowrogą, korporacyjną machinę i przejąć kontrolę nad światem.

Obserwuj nas na Twitterze