fbpx
Be My Hero

5 filmów z rekinami, które sprawią, że będziesz omijał otwarte wody… i plaże… i japońską kinematografię

Jak powszechnie wiadomo, rekiny zazwyczaj nie są zainteresowane atakowaniem czy jedzeniem ludzi, bo preferują ryby. Jednak filmy prezentują te zwierzęta jako bezlitosnych zabójców, których celem jest, wyłącznie, unicestwianie wszystkiego. 24 sierpnia, będziemy mieli okazję poznać kolejnego potwora z głębin, siejącego całkowite zniszczenie, wraz z premierą filmu The Meg. Zanim jednak doczekamy się tego morskiego szaleństwa łapcie moją listę 5 filmów z rekinami, które warto poznać.

The Meg opowiadać ma historię wojskowego eksperta od nurkowania, Jonasa Taylora (Jason Statham), który spróbuje ocalić grupę naukowców przed wielkim megalodonem. Jednak nie będzie to koniec szaleństwa, związanego z rekinami, ponieważ  19 sierpnia ma miejsce międzynarodowa premiera ostatniej części Sharknado, o wdzięcznym podtytule It’s about time. Z tej okazji przygotowałem dla Was przegląd filmów z żarłocznymi rekinami.

5. Jaws in Japan / Psycho Shark

Debiut reżyserski w filmie pełnometrażowym i zarazem ostatnia produkcja Johna Hijiria. Ciężko dziwić się, że ten pan nie zrobił zawrotnej kariery, patrząc na jakość tego „dzieła”. Tytuł może być mylący dla niewtajemniczonych, ponieważ film nie ma absolutnie żadnego związku z filmem Spielberga. Historia opowiada o dwóch studentkach, Miki i Mai, które przybywają na prywatną plażę jednej z tropikalnych wysp, leżących na południe od Japonii. Gdy dziewczyny nie mogą znaleźć zarezerwowanego hotelu, nagle pojawia się młody mężczyzna z propozycją poniesienia ich bagaży. Gdy docierają do hotelu, właściciel, mimo dobrych manier, wyraźnie coś ukrywa. Podczas gdy Mai spędza czas z poznanym mężczyzną, Miki zaczyna podejrzewać, że coś jest nie tak z miejscem do którego przybyły. Dlaczego film znalazł się na tej liście? Cóż chyba przez swój największy problem, czyli całkowity brak sensu. Czasem są w nim niewyjaśnione przeskoki na materiał wideo z dziewczynami, które wcześniej odwiedziły hotel, a innym razem przydługa scena pod prysznicem, podczas której nic się nie dzieje. Film wyróżnia się tym, że to na co wszyscy czekają. Rekin, pojawia się dopiero na ostatnie 10 minut filmu i jest na ekranie jakieś 120 sekund. Z resztą patrząc na efekty specjalne, może to i dobrze… Film trwa tylko 70 minut, więc jeżeli lubicie złe filmy i macie chwilę, możecie sprawdzić, jak to się robi w Japonii.

4. Sand Sharks

Podwodne trzęsienie ziemi otwiera krater, ukryty głęboko pod powierzchnią oceanu, uwalniając prehistorycznych zabójców. W tym czasie do nadmorskiego miasteczka, na wyspie White Sands, wraca syn burmistrza, który ma plan na to, jak zwiększyć liczbę turystów. Postanawia zorganizować festiwal dla studentów, nie zważając na zagrożenie. Zarys fabuły brzmi niezwykle ciekawie. Niestety, jak to bywa z produkcjami stacji SyFy, jest dobrze tylko na papierze. Tak naprawdę film sprowadza się do rekinów, które pływają w piasku zamiast w wodzie… ma to sens, prawda? Aktorstwo, scenariusz, efekty specjalne… wszystko jest tak zabawne, że aż trzeba to zobaczyć. Poza tym mamy nawiązanie do „Szczęk”, gdy jeden z bohaterów parafrazuje słowa wypowiadane przez Roya Scheidera mówiąc „smile you SAND of a bitch”.

3. Ghost Shark

Co może być gorszego od żyjącego rekina? Oczywiście martwy rekin, powracający do życia, aby zemścić się na ludziach, którzy go zabili! Bohaterką filmu jest Ava, jej młodsza siostra Cicely oraz ich przyjaciel Blaise, którzy zamieszkują miasteczko Smallport. Stają się oni świadkami ataku ducha, jednak nikt nie chce im wierzyć. Wkrótce odkrywają, że rekin może polować wszędzie, gdzie znajduje się woda oraz, że mroczna przeszłość miasteczka może być kluczem do pokonania zjawy. Pomysł, żeby to duch rekina zabijał ludzi jest niesamowicie głupi, ale pozwala wejść filmowi na zupełnie nowy poziom. To, że bestia może atakować gdziekolwiek, jeżeli ma dostęp do wody, prowadzi do wielu szalonych, czasem przesadzonych, ale bardzo zabawnych scen.

2. Shark Attack 3: Megalodon

Na tej liście znalazły się już bardzo zły film o rekinie z Japonii, rekiny atakujące na plaży czy nieumarły zabójca mszczący się na ludziach. Przyszedł więc czas na dwudziestotonową prehistoryczną bestię sprzed 24 milionów lat. Chodzi oczywiście o megalodona! Ten pradawny zabójca przebudza się w głębinach oceanu niedaleko plaż Meksyku. Po tym, jak dowiadują się o tym dwaj badacze, znajdując ząb rekina w kablu, przebiegającym przez dno zatoki, rozpoczyna się przygotowanie do polowania na zaciekłego mordercę, zanim to on zacznie polować na ludzi. Jeśli  ktoś jest fanem filmów klasy B, to zdecydowanie nie może tego przegapić! To naprawdę zły film, który odróżnia się od poprzedników z prezentowanej listy tym, że CGI jest bardzo ograniczone. Mimo to rekin pojawia się dość często. Jak to możliwe? Otóż twórcy postanowili w swoim dziele wykorzystać nagrania prawdziwych rekinów, jedynie wklejając w ich paszcze ludzi czy statki. Daje to komiczny i trochę przerażający efekt zarazem. Poza tym mamy główną bohaterkę, która w pierwszej części była inną postacią oraz mieszkańców Meksyku granych przez bułgarskich i rosyjskich aktorów. No i jest John Barrowman jako Ben Carpenter, czyli główny bohater widowiska! I chociażby dla niego warto się z tą produkcją zapoznać.

1.The Shallow / 183 metry strachu

Na koniec dla odmiany film w miarę dobry i w dodatku z dobrą obsadą, który wyszedł niepostrzeżenie w 2016 roku i chyba mało kto o nim słyszał. Produkcja jest mocno trzymającym w napięciu thrillerem, w którym poznajemy Nancy (Blake Lively), która surfuje na zacisznej plaży w Meksyku, nie mając pojęcie o tym, że znajduje się na żerowisku wielkiego żarłacza białego. Gdy rekin odcina jej drogę ucieczki zostaje ona uwięziona na skale 200 jardów (czyli 183 metry, tak jakby ktoś nie wiedział o co chodzi z polskim tytułem) od brzegu, mając za towarzysza jedynie mewę. Aby przetrwać będzie musiała szybko działać, ponieważ zbliża się przypływ, a wtedy nie będzie już nadziei. Film to jedynie 85 minut, ale dostarcza w tym czasie napięcia i stresu, których oczekuje się od tego rodzaju dzieł. Blake Lively udźwignęła ten film praktycznie sama, co nie było łatwym zadaniem, ponieważ wszystkie jej kwestie mogłyby zmieścić się na kartce A4. Sama reżyseria zasługuje na uznanie. Pokazanie walki człowieka z szaleńczą siłą natury wypada naprawdę przekonująco. Przynajmniej przez jakiś czas, bo im bliżej końca, tym bardziej film staje się nierealistyczny, a Nancy coraz bardziej przypomina jakiegoś mięśniaka z filmów akcji z lat 80., a nie zagubioną surferkę na skale. Mimo to, naprawdę warto sprawdzić tę pozycję, bo to jeden z niewielu dających się oglądać, bez zgrzytania zębami, produkcji o podobnej tematyce.

Filmów o rekinach jest cała masa. Niestety zdecydowana większość z nich to produkcje niskobudżetowe, które przyciągają do siebie tragicznymi efektami specjalnymi i jeszcze gorszym aktorstwem. Jeżeli szukacie więcej takich arcydzieł polecam zajrzeć na kanał Cinemassacre, gdzie James Rolfe razem z ekipą przygotowali „TOP 50 Shitty Shark Movies”. Tymczasem pozostaje nam czekać na weekend i premiery filmów o naszych ulubionych podwodnych zabójcach.

The Meg w kinach od 24 sierpnia.

Sharknado: It’s about time na ekranach telewizorów od 19 sierpnia.

Rafał Świderek

Lubię filmy, seriale oraz podróże w czasie i przestrzeni. W przerwach między ratowaniem świata, a walką z kolejnym złoczyńcą, wcinam banany, popijając czarną kawą.

Obserwuj nas na Twitterze