fbpx
Be My Hero

We All Killed Hannah Baker. Oglądanie „13 Reasons Why” powinno być bolesne

Jak skutecznie odebrać sobie życie, przy okazji rujnując życia innych. Na pierwszy rzut oka brzmi to groteskowo, samolubnie i boleśnie. Dopiero z czasem dowiadujemy się, że każdy z otoczenia, przyczynił się do śmierci nastoletniej Hannah Baker z Liberty High.

13 Reasons Why to adaptacja popularnej powieści o tym samym tytyle, napisanej przez Jaya Ashera i wydanej w 2007 roku. Hannah Baker postanawia odebrać sobie życie, nagrywając wcześniej trzynaście taśm, w których wyjaśnia swoją decyzję i tłumaczy, kto oraz w jaki sposób, przyczynił się do tego tragicznego zakończenia. Wszystko rozpoczyna się od przyzwolenia na kłamstwo, a kończy śmiercią.

Netflix we współpracy z Paramout Television postanowił wykorzystać powieść Ashera i zaadatpować ją na trzynastoodcinkową antologię (premiera 31 marca na Netflix), opowiadającą o życiu i śmierci z dwóch perspektyw: Hannah (Katherine Langford) oraz Claya Jensena (Dylan Minette), kolegi z klasy, przyjaciela i chłopaka, który podkochiwał się w 17-latce. Punkt wyjścia jest prosty: Hannah Baker popełniła samobójstwo, a teraz Clay, musi posłuchać pozostawionych przez nią kaset. Dość szybko okazuje się, że to właśnie odizolowany i skryty chłopak ma w sobie najwięcej odwagi (a może jednak złości?), by „zadośćuczynić” nieżyjącej już dziewczynie.

Clay & Hannah / 13 Reasons Why. Prod. Netflix

Bardzo istotne w całej konstrukcji serii jest to, że została ona podzielona na dwie części: pierwsza opowiada o zalążkach desperacji Hannah, i próbie poradzenia sobie z problemami, które na początku wydają się błahe. Ba, po pierwszym odcinku sam doszedłem do wniosku, że bohaterka jest niezwykle irytującą osobą i zachowuje się zbyt dziecinnie, nawet, jak na swój wiek; druga natomiast jest mroczną opowieścią kryminalną, obrazującą dosadnie, dlaczego młoda kobieta, zdecydowała się na tak desperacki krok.

Na początku zdajemy się myśleć „nie rozumiem, dlaczego Hannah odebrała sobie życie”, by na koniec być przerażonym, jak wiele można udźwignąć, zanim zdecydujemy się na ostateczne rozwiązanie. Oczywiście, sporo wątpliwości budzi tutaj kwestia samej charakterystki młodej Baker – wiele razy przewija się określenie drama queen, pasujące do niej idealnie, gdy obserwujemy wydarzenia wyłącznie z perspektywy ucznia Liberty High. Podobnie sprawa ma się z „przygodami” 17-latki: ciągle nie możemy pojąć, w jaki sposób i dlaczego, wszystko, co złe w życiu szkolnym, spotyka właśnie ją? Przecież nie różni się niczym od pozostałych licealistów, ale w jakiś sposób, wszystko skupia się na niej. Cyberprzemoc i przekłamywanie rzeczywistości to problemy, z którymi borykają się wszyscy nastolatkowie, niezależnie od odporności psychicznej czy popularności, chodzący do szkół w dwudziestym pierwszym wieku.

To właśnie głównie z powodów zbyt przerysowanej narracji, dotyczących, wydaje się prostych problemów, miałem problem z pierwszymi sześcioma odcinkami serii. W moim 25-letnim umyśle, który doświadczył już wiele, malował się obraz dziewczyny szukającej pretekstu do przerzucenia odpowiedzialności na wszystkich wokół i usilnego zamykania się w sobie, mimo, potencjalnych, prostych rozwiązań.

Ale to było wyłącznie preludium do zajęcia się o wiele ważniejszymi problemami.

Hannah Baker grana przez Katherine Langford.

Zatrzymajmy się na moment przy kreacjach aktorskich. Katherine Langford oraz Dylan Minnette wcielają się w role Hannah i Claya naprawdę przyzwoicie. Mam jedynie pretensje o robienie z nich zbyt nieporadnych i nierozsądnych, szczególnie, gdy chodzi o interakcje pomiędzy nimi. Mógłbym wybrać kilka momentów z serii, w których nawet prawdziwy, bojaźliwy nastolatek, wiedziałby, że powinien wykonać kolejny krok, by pogłębić relację – oni jednak tego nie dostrzegają.

Pozostałe postacie, gdy nie są oddelegowane, by pełnić rolę grupy czy tła dla wydarzeń, także spisują się dobrze: Justin (Brandon Flynn) rozpoczyna na szczycie, kończy na dnie; dość podobnie sprawy mają się z Jessicą (Alisha Boe) i Alexem (Miles Heizer), którzy pokonują dość trudną drogę, choć długo pozostawali niewzruszeni. Epizodyczna postać Jeffa, imprezowego przewodnika Claya, wypada sympatycznie, a największym, aktorskim zwycięzcą 13 Reasons Why jest dla mnie Christian Navarro, odtwórca roli Tony’ego, który łączy w sobie funkcje powiernika, ochroniarza, przyjaciela i największego bad-assa w mieście.

Nie napisałem jeszcze ani słowa o rodzicach, a przecież powinni ogrywać ważną rolę w ekranizacji powieści w której akcje kręci się wokół tragedii nastolatków. Wszystko dlatego, że większe znaczenie zaczynają odgrywać dopiero w drugiej części historii. Gdy Clay poznaje dokładnie historię zawartą na kasetach, znika na długie godziny, wraca poobijany i zmęczony, jego matka zaczyna się o niego martwić, jednocześnie zostając odepchnięta przez syna, bo ten czuje się coraz bardziej odpowiedzialny za śmierć Hannah. Dobrze wypadają także nieliczne sceny z udziałem samych dorosłych – czuć napięcie pomiędzy Lainie Jensen a Panią Baker, które służy ich mikrowątkowi, czy też państwem Baker a psychologiem, Panem Porterem.

To także ten ostatni jest najważniejszym ogniwem finałowych wydarzeń. Już nie chodzi wyłącznie o jedną Hannah Baker. Twórcy wyraźnie dają do zrozumienia, że im bliżej rozwiązania się znajdujemy, tym bardziej zależy im na poruszeniu drażliwych, ale ważnych spraw. Jak reagować powinni dorośli, gdy dzieci przekazują im wyłącznie strzępy informacji, które jednak mówią o traumie; jak działać, gdy młoda, skrzywdzona osoba boi się konfrontacji i wybiera auto-destrukcję zamiast zmierzenia się z problemem? W końcu, czy w gabinecie specjalisty powinny istnieć jakiekolwiek tematy tabu i dlaczego tak ciężko uwierzyć ofierze?

Dylan Minette wcielający się w rolę Claya Jensena.

Niestety rozwiązanie wątków oferuje nam bardzo typowe, hollywoodzkie przedstawienie finałowych sekwencji. I o ile urwane, niedopowiedziane sceny potrafią wywrzeć na widzu wrażenie, o tyle cukierkowe próby ratowania zagrożonych dusz i natychmiastowego godzenia się ze stratą, wydają się być nie na miejscu, gdy dosłownie chwilę wcześniej próbowano podejmować temat przestępstw na tle seksualnym oraz psychicznego dręczenia uczniów przez rówieśników.

W pewnym momencie historia oferuje nam bardzo drastyczne wyjaśnienie – We All Killed Hannah Baker. Każdy z nas w inny sposób i tylko trochę. Gdy nie potrafiliśmy zareagować lub zapytać, czy wszystko w porządku, gdy śmialiśmy się do rozpuku z grupą znajomych. Gdy rozsiewaliśmy plotki oraz gdy, zajęci swoimi sprawami, nie dostrzegaliśmy drugiej osoby. Jedna zmiana, mogłaby przerwać efekt domina.

Dawno nie zmieniłem tak drastycznie opinii o serialu, zanurzając się głębiej w jego fabułę. Na początku cynicznie szukałem błędów logicznych, przerysowanych charakterów i przesyconych dramaturgii. Na koniec, musiałem pauzować odcinki, by zastanowić się, jak można było dopuścić do takich wydarzeń. Jak bardzo niewidzialni i upokorzeni muszą czuć się młodzi ludzie, postanawiający odebrać sobie życie.

Serial mógłby robić na nas jeszcze większe wrażenie, gdyby twórcy odważyli się wzmocnić przekaz historii już na jej początku. Gdyby ignorowali ramy świata, w którym 13 Reasons Why zostało osadzone. Otrzymaliśmy serial, który nie zmieni świata, choć mówi o bardzo istotnym problemie.

Na szczęście nie jest to kolejna prosta i rzewna teen drama o dorastaniu. To seria, która rozwija się powoli, ale gdy uderzy, odciśnie na nas piętno, choć na jakiś czas. I to na każdym z nas, niezależnie czy chodzimy do szkoły, mamy młodsze rodzeństwo, czy jesteśmy rodzicem, przeczuwającym realne zagrożenie, które może spotkać nasze dziecko.

Na koniec istotna kwestia. Twórcy sprytnie wpletli w finał serii ważną informację: Hannah Baker zabije się pod koniec września 2017 roku. Pamiętajmy o tym. Jeszcze nie jest za późno, by jej pomóc. Jej, lub innym, znajdującym się na krawędzi.

Telefon zaufania dla młodzieży – 116 111
Telefon zaufania dla dorosłych – 116 123
Pierwsza pomoc psychologiczna – 22 425 98 48
„Niebieska linia” dla ofiar przemocy domowej – 801 120 002

Kamil Matuszak

Moje życie składa się z muzyki, filmów, seriali i snu. Pomysłodawca Be My Hero, który chce stworzyć złowrogą, korporacyjną machinę i przejąć kontrolę nad światem.

Obserwuj nas na Twitterze

Scroll Up