fbpx
Be My Hero

10 grup ludzi, które zostają obrażone w “Insatiable”

“Insatiable” stało się bohaterem wielu kontrowersji jeszcze przed premierą serii, gdy tak naprawdę jeszcze nic o niej nie wiedzieliśmy. Teraz, po kilkunastu dniach od pojawienia się na Netflix, stwierdzam, że obawy były słuszne. Ale z zupełnie innego powodu. Seria obraża, kogo tylko może.

Film i telewizja muszą prowadzić dialog o trudnych tematach. Zadziwia mnie fakt, że Lauren Gussis, twórczyni netfliksowej serii komediowej “Insatiable”, która w przeszłości sama mierzyła się z zaburzeniami odżywiania, i która jest częścią społeczności LGBTQ, stworzyła serial tak płytki i obrażający tak wiele grup społecznych. Często zahaczający o rasizm i shaming, z którym miał walczyć. Ale czego mieliśmy się spodziewać po historii opowiadanej przez osobę mocno związaną z procesem powstawania “Dextera”?

“Insatiable” zapowiadany był jako dzieło kontrowersyjne, taką też kampanię promocyjną przyjęto. I byłem bardzo zaciekawiony tym projektem. Okazało się jednak, że to najbardziej niekonsekwentna seria, jaką widziałem od bardzo dawna. A może nawet w życiu. Płytka, próbująca szybko tuszować każdy swój błąd, zostawiająca mnóstwo krzywdzących niedopowiedzeń. Jeśli tak mają wyglądać netfliksowe projekty, które “zmuszają do rozmowy”, to ja podziękuję. W takim razie wolę żyć w bańce nieświadomości, bo jest mi w niej o wiele lepiej, niż po objrzeniu 12 odcinków przygód Patty, Boba i reszty. W tej serii nie ma dobrych ludzi. Według Gussis wszyscy jesteśmy potworami i potrzebujemy tylko odpowiedniego impulsu, by wybuchnąć.

Seria obraża chyba każdą grupę, o jakiej tylko pomyślicie. Może poza klaunami i redneckami (choć wyraźnie naśmiewa się z południowego akcentu). Ale tylko może. Wybrałem dziesięć typów ludzi, którzy zostają (świadomie lub podświadomie) oczernieni w “Insatiable”.

Dla wyjaśnienia: serial opowiada historię Patty Bladell (w tej roli Debby Ryan), 17-latki, która przez całe życie mierzyła się z otyłością. Przez pewien wypadek, w ciągu wakacji, zrzuciła 70 funtów (ok. 32 kg) i teraz jest żądna zesty. A przy okazji ma zamiar brać udział w konkursach piękności.

Insatiable obraża:

Osoby otyłe

Zacznijmy od najbardziej oczywistego. Seria opowiada historię nastolatki, która schudła ekstremalnie, w krótkim czasie. Jeśli dobrze rozumiem zamysł, chodziło o pokazanie, z czym musiała mierzyć się jako otyła, a zemsta na tych, którzy ją upokarzali, miała mieć wydźwięk komediowy. A więc – jest zupełnie odwrotnie. Fatty Patty jest pośmiewiskiem, a z każdym kolejnym odcinkiem losy “Hot Patty” traktowane są coraz poważniej. Skoro seria dotykać ma problemu fatshamingu, dlaczego tak szybko pozbywamy się wcielenia, którego dotyczyć ma problem? Oczywiście, szczupła wersja Patty Bladell mierzyć musi się z reperkusjami swojego poprzedniego oblicza, ale to za mało.

Nie każda nastolatka, która ma problemy z wizerunkiem samej siebie, za sprawą magicznego zaklęcia stanie się “kimś innym”. Śmiem twierdzić, że niewiele jest takich młodych kobiet. Zatem do kogo kierowany jest komunikat o “kochaniu siebie”? Do otyłych, szczupłych, tych z zaburzonym postrzeganiem swojego ciała i depresją, czy tych całkowicie zdrowych? Skoro fundamenty projektu są dziurawe, jak można budować na nich dobrą historię?

Osoby z zaburzeniami odżywiania

Naczynia połączone. Aczkolwiek nie każda osoba z zaburzeniami odżywiania musi być otyła. I odwrotnie. Przecież to nie tylko anorekcja i bulimia. Zaskakuje tak łagodne potraktowanie tej kwestii w tym “kontrowersyjnym” serialu. Tak, jak wspomniałem na początku, powierzchowność jest tutaj wszechobecna. Każda z uczestniczek pokazów piękności musi wybrać swoją “platformę”, czyli sprawę dla której będzie walczyć i którą wspiera. Patty wybiera właśnie osoby z tymi zaburzeniami. I to właściwie tyle. Wielkie frazy i obietnice kończą się gdzieś na etapie piątego odcinka.

Osoby homoseksualne

Na ekranie pojawia się ich całe mnóstwo. Zostają jednak potraktowane jedynie, jako grupa dostarczająca problemów głównej bohaterce i powód do kilku krótkich, bladych dialogów. Nic więcej. Serii wydaje się, że jeśli zaznaczy, że jej bohaterowie są homo- lub biseksualni, to jest w porządku. Chwila wielkiego dramatu z powodu odkrywania własnej seksualności i ucinamy. Wszystko gra. No może dorzucimy jeszcze jakiś żarcik. Oglądając te sceny, poczułem się niezwykle niekomfortowo, zrobiło mi się po prostu niedobrze. Jeśli Lauren Gussis chodziło o takie efekty, to gratulacje.

Szkoda mi wyłącznie aktorów, którzy w korzystniejszych warunkach mogliby pokazać znacznie więcej swoich umiejętności.

Osoby transpłciowe

Kolejny zestaw gagów! Hurra! Zatrudnijmy grupę osób trans i draq do akcji mycia psów w bikini! O w mordę, ale jesteśmy pomysłowi! Przy okazji posłużą nam do rozmowy o poczuciu dyskomfortu podczas prezentowania ciała w strojach kąpielowych! Zobaczcie, jak umiemy mądrze rozmawiać i z jaką gracją. Robimy to aż przez 60 sekund! Teraz to już nikt nam nie zarzuci dyskryminacji żadnej z literek LGBTQ!

Tylko, że to tak nie działa. To wszystko wygląda, jakby twórcy mieli przyklejoną na lodówce kartkę z punktami i co chwila odznaczali jakiś kwadracik. Nic z tych dialogów i “prezentowania” profili nie wynika. Kompletna pustka i przedmiotowe traktowanie.

Kobiety biorące udział w konkursach piękności

Skoro spora część sezonu kręci się wokół konkursów piękności, oberwać zatem muszą także kobiety, biorące w nich udział, prawda? Patty na samym początku wydaje się być powiewem świeżość wśród zapatrzonych w siebie, odstawionych “modelek”. Szybko jednak okazuje się, że staje się zupełnie, jak one. Dbająca tylko o siebie, odpychająca przyjaciół, myślaca wyłącznie o zwycięstwie. Na początku myślimy, że ma jedną przewagę – jest bardziej świadoma tego, czym są tego rodzaju widowiska. Szybko jednak to poczucie znika. Do tego stopnia, że nasza bohaterka (jak wszystkie jej konkurentki) kieruje się maksymą “Winners win. Period.” pokazującą, że panie zrobią dosłownie wszysko, by upokorzyć i pokonać przeciwniczki.

Azjatów

Wszyscy wiemy, jak stereotypowo Hollywood traktuje Azjatów, nadal. Dlatego “Insatiable” postanowiło zaadaptować ten trend, bo przecież show jest tak kontrowersyjne i świeże! Spotykami zatem dostarczycieli komedii, nieufnych dorobkiewiczów, albo głupie i pazerne nastolatki. W serii pojawiają się trzy postacie pochodzenia azjatyckiego – Dixie Sinclair (Irene Choi), która jest chodzącym villainem z disney’owskich animacji, Donald Choi (David Kang), który jest miłym dziwakiem, który zawsze pomoże oraz Choi Sr., który jest drobnym biznesmanem, liczącym każdego dolara. Odgrywają oni wyłącznie role supportujące, a dodatkowo celem życiowym Dixie jest rujnowanie wszystkiego, co ważne dla Patty. Serio? Brakuje tylko Yakuzy i mistrzów wschodnich sztuk walki.

Osoby religijne

W pewnym momencie serial skręca w tak niespodziewaną stronę, że nawet nie wiem, jak to wytłumaczyć. Wydaje mi się, że twórcom zabrakło pomysłów, jak spiąć fabułę główną z zakończeniem, które od początku mieli w głowie. Dlatego zabrali się za religie, wierzenia, osoby wierzące, demony i egzorcyzmy. Na serio! Kpiąć na każdym kroku ze wszystkiego. Podpisałbym się oboma rękoma pod dobrym roastem religii, ale trzeba widzowi to jakoś wytłumaczyć, pokazać jakąś alternatywę. A “Insatiable” zaczyna potępiać wierzących, uważających ich za ludzi z wąskimi horyzontami. Nie pokazujących ich motywacji, nie tłumacząc, dlaczego są takimi ludźmi. Piękne potwierdzenie moich słów o płytkości. Dziękuję, pan serial, dziękuję scenarzyści.

Podmiejską klasę średnią

Tego, że na celowniku znajdzie się podmiejska klasa średnia i ich zwyczaje, można było się spodziewać od początku. Dwie dumne rodziny – Armstrongowie i Barnardowie – ciągle są w głównym nurcie fabularnym. Ze spełnionymi mężami, rozwijającymi pasję żonami i popularnymi dziećmi. Jednak wszystko pokazane jest w krzywym zwierciadle. Aż do przesady. Ciekawie kwituje pod sam koniec serii. Jednak niesmak związany ze wszystkimi rautami, przyjęciami, zbiórkami charytatywnymi pozostaje z nami. Próżność, sztuczność i fałszywość. Dobrze wpasowuje się to w wydźwięk całości, ale zrobione jest to bardzo nieporadnie. I to trochę boli.

Osoby niewykształcone/bezdomne/uzależnione

W Masonville spotykamy wiele środowisk. Od samego początku przewijają się osoby bezdomne (gość, który napadł Patty), uzależnione (np. Angie Bladell), czy niewykształcone (rodzina Coralee). Każda z tych grup z góry otrzymuje łatkę gorszej. Jedni są bezczelni, inni mają skłonności narcystyczne i autodestrukcyjne, kolejni sprawiają wrażenie zwyczajnie głupich. Rozumiem doskonale, że to krzywe zwierciadło świata komediowego, ale warto pamiętać o jednym – skoro wiele z tych wątków ma za zadanie skłonić nas do myślenia, dlaczego osoby z problemami trudnymi do rozwiązania są skazywane przez serię na potępienie i brak możliwości poprawy? Tu znów wracamy do Lauren Gussis, która chyba naprawdę uważa, że ludzie to potwory i nie zasługują na żaden kredyt zaufania.

Nastoletnie matki

Na koniec spora bomba. Od razu zaznaczam, że możecie traktować ten punkt jako spoiler, dlatego zostawiłem go na koniec. Angie zaszła w ciążę, gdy była jeszcze nastolatką, lecz zdecydowała się na urodzenie i wychowanie Patty. Przez moment wydaje się, że Patricię czeka ten sam los. Co jednak robi seria? Zamiast, choć na chwilę dojrzeć i spróbować odpowiedzieć na trudne pytania, szybko zamienia wątek nastoletniej ciąży w… guza, a właściwie potworniaka. Z ciężkiego i istotnego tematu przerzuca się na słabe żarty o demonach i podświadomych głosach o zemście. Serio?

***

Nie wiadomo, czy “Insatiable” doczeka się kolejnego sezonu. Wszystko przez petycję o skasowanie serii jeszcze przed premierą (podpisaną przez ponad 220 tys. ludzi), a także bardzo krytyczne przyjęcie przez prasę. Seria Lauren Gussis to niekonsekwencja i płytkość tematów, które mogą wyrządzić więcej szkód, niż pomóc komukolwiek docenić siebie. Jaki morał otrzymujemy, gdy przez głównych bohaterów przemawia chwiwość, narcyzm i chęć zemsty? Serie komediowe rządzą się swoim prawem, często muszą kpić z rzeczywistości, by powiedzieć coś wartościowego. Niestety ta seria posuwa się o wiele dalej, obrażając wszystko i wszystkich. Nie tłumacząc niczego i nie proponując nic w zamian.

Kamil Matuszak

Moje życie składa się z muzyki, filmów, seriali i snu. Pomysłodawca Be My Hero, który chce stworzyć złowrogą, korporacyjną machinę i przejąć kontrolę nad światem.

Obserwuj nas na Twitterze